BATONIKI MUSLI

Wraz z nowym rokiem z uporem maniaka próbuję kształtować nawyki żywieniowe moich rozpuszczonych przez wakacje dzieci. Ciężko mi to idzie i codziennie zaliczamy minimum jedną sprzeczkę na temat tego dlaczego w domu nie ma nic słodkiego. Nie zrozumcie mnie źle, ja im nie żałuję, ale jakby mogli (szczególnie Antoś) to by żywili się „sałatką z czekolady” przez cały dzień .
Karolinka jest starsza uprawia sport i udało się jej wytłumaczyć, że odżywianie ma ogromne znaczenie. Antek zaczął uczęszczać na zajęcia z piłki nożnej i myślałam, że też jakoś wszystko powoli zaakceptuje. Jednak zakończył moje wywody słowami, że skoro nie może jeść słodyczy, to on nie chce uprawiać sportu, bo już nie zostaną mu żadne przyjemności z tego życia (tak to dziecko jest niesamowicie charakterne i na każdy temat ma swoje zdanie).
Dlatego chcąc dać im coś „słodkiego ” powstały batoniki musli. Właściwie powstały z tego, co akurat miałam w szufladzie. I tu muszę napisać jak skomentował je Antek: „dobre, nawet bardzo”.

 

 

 

 

 

Składniki :
płatki owsiane orkiszowe 1 szkl
3 łyżki słonecznika
płatki razowe
łyżka pestek dyni
garść żurawiny
garść nasion goji
łyżka sezamu białego
łyżka sezamu czarnego
migdały posiekane 2 łyżki
wiórki kokosowe 2 łyżki
kandyzowane owoce egzotyczne 2 łyżki

2 banany rozmiażdżone w 5 łyżkach syropu klonowego i w 3 łyżkach oleju kokosowego jako masa zlepiająca

Wymieszałam wszystko razem, ułożyłam na foremce wyłożonej papierem, piekłam 175 stopniach 35 minut. Radzę poczekać aż wystygną i odstoją, bo wówczas lepiej się je kroi.

Miłego dnia

K.

Follow:
Share:

Komentarzy: 3

  1. 8 września 2016 / 11 h 25 min

    Widzę, że Ty masz zdrowszy przepis od mojego, muszę spróbować 🙂
    Ja lubię robić domowe batoniki, bo są o wiele lepsze niż sklepowe i są idealne na górskie wędrówki. Co do słodyczy – nie odmawiam im dzieciakom, ale trzeba znać umiar. Dwie kostki czekolady czy mały wafelek na dzień to aż nadto. Wybiegają 😉 Słodycze naprawdę uzależniają, najbardziej to widać, kiedy się je odstawi na dłuższy czas – potem nie ciągnie… Pozdrawiam

  2. 8 września 2016 / 11 h 28 min

    Ja tez uważam ze przesada w żadną stronę nie jest dobra , ale mój Antek mógłby nic innego nie jeść oprócz słodyczy , jako maluszek wybierał mięso i warzywa , a teraz tylko słodkie się liczy .

  3. 8 września 2016 / 17 h 34 min

    Fajny przepis, spróbuje przemycić do jadłospisu Młodego. Tylko Młody to już prawie dorosły mężczyzna i niestety ma coś z mrówki, też tylko słodkie go ciągnie. A oponka rośnie. Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *