CZERWONE TULIPANY

Czerwone tulipany kojarzą mi się z ogrodem mojej babci. Były one w gatunku bardzo prostym, szybko zakwitały i szybko gubiły płatki ,a  czerwień nie była taka prawdziwa raczej blada czerwień.  Wracając do domu po  wizycie  u dziadków dostawałam bukiet kwiatów,  które kwitły w danym momencie w ogrodzie. Wspomnienia mam takie, że tulipany dość krótko cieszyły oko, bardzo szybko opadały im płatki. W przeciwieństwie do tych dzisiejszych dostępnych w kwiaciarniach – szlachetnych i długo wytrzymujących w pięknym stanie. Tak, tamte tulipany nie należały do moich ulubionych kwiatów. A kolor czerwony – wszędzie obecny w pierwszej połowie lutego. Walentynkowe szaleństwo trwa. W kwiaciarniach , sklepach typu home- decor zrobiło się bardzo czerwono. Wszędzie misie, poduszeczki, serduszka, kokardki i inne. Te piękne tulipany dostałam od mojego Bartka (nie męża, ojca moich dzieci). Cieszę się bardzo, że mamy walentynki codziennie i w sercach ciągle wiosna. Minęło tyle lat ,a  czuję się jakbym poznała go wczoraj …

 

Red tulips are reminiscent of my Grandma garden. They were of simple kind, blooming quickly and so loosing their petals, and their redness wasn’t so deep, rather pale. I had been always going back from my grandparents home with a bunch of flowers that were currently blooming in their garden. My memories are such, that tulips pleased the eye shortly – their petals were falling down soon after picking. Exactly opposite to the tulips that are available at flower shops nowadays – precious and long-lasting. Yes, those tulips were not of my favorite kind.
And red color – present everywhere. Valentine’s Day spree keeps on. Everywhere teddies, pillows, hearts, roundels and other I love you. These beautiful tulips are gift from Bartek (not my husband, yet father of my children). I am so grateful that we have Valentine’s Day everyday and spring in our hearts always. So many years together have passed and I still feel like I met him just yesterday …


 

 

 

Follow:
Share:

Komentarzy: 4

  1. 8 lutego 2017 / 1 h 34 min

    Bo prawdziwa miłość na tym polega… kocham się bez okazji. Buziaki dla was od Jusia i ode mnie :*

  2. 8 lutego 2017 / 12 h 51 min

    też lubię te kwiaty, wiesz kiedyś moja siostra nawiozła z Holandii moc cebulek nasadziła je jesienią właśnie w ogrodzie naszej Babci, to co działo się wiosną trudno opisać, morze wszelakiej maści i kolorów i tulipanów, coś pięknego,no nie na darmo ci Holendrzy je lubią i tak u siebie fetują;)
    uściski!

  3. 8 lutego 2017 / 12 h 53 min

    Tak u nich wiosną można oszaleć z zachwytu . W tamtym roku byliśmy w Amsterdamie wiosną właśnie i nie mogłam sie nadziwić tym trawnikom z krokusów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *