POPOŁUDNIE Z KUKBUK

U mnie męska cześć już ogląda mecz, a ja właśnie skończyłam czytać KUKBUKA  . Uwielbiam wprost ten magazyn …
Jest taki gotowy do zjedzenia… jak już się dorwę to pochłaniam go jednym tchem. Nawet mecz Polska – Niemcy musi poczekać .

Lubię testować przepisy, które w nim znajduję, każda strona zachęca do gotowania i eksperymentowania w kuchni.
Chociaż – jak zdążyliście się zorientować – zbyt wiele z gotowaniem nie mam wspólnego (ale ciągle nad tym pracuję).
Kukbuk przenosi mnie w świat magicznej kuchni mojej babci. Można na chwilę zapomnieć o trudach dnia codziennego i przenieść się do czasów kiedy ziemniaki z koperkiem i zimne mleko zajadało się na babcinych kamiennych schodach zamiast przy stole.

A co nowego z KUKBUK ? Myślę, że jutro na kolację będzie zupa serowa z chrupiącym bekonem i ze szczypiorkiem
Dam znać jak smakowała.

Follow:
Share:

Komentarzy: 3

  1. 16 czerwca 2016 / 21 h 48 min

    Piękne zdjęcia! Ja jakoś nie mogę się przekonać do kukbuka 🙁 robiłam już kilka podejść i coś nam nie gra. Choć layout uwielbiam i papier, na którym jest drukowany i zdjęcia. Wszystko po mojemu, a jednak coś 🙂

  2. 16 czerwca 2016 / 21 h 51 min

    Dziękuję 🙂
    Tak to juz jest ze musi zagrać w obie strony ….ja dla odmiany kiedyś próbowałam z Weranda , kupiłam nawet prenumeratę i przeczytalam jeden numer 🙂

  3. 17 czerwca 2016 / 13 h 20 min

    Az zapachniało piwoniami!! ja tez bym "zjadła" Kukbuka :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *